czwartek, 4 kwietnia 2013

"Dzik jest dziki, dzik jest zły..."

Witajcie!


Dziś kolejna recenzja, tym razem lakierów "safari". Lakiery kupiłam w czerwcu 2012, za bardzo przyzwoitą cenę 3,5 zł  buteleczka na bazarze. Skusiła mnie ich cena, pojemność i kolory, których akurat wtedy szukałam/potrzebowałam. Moja kolekcja wygląda na chwilę obecną tak:


Miałam jeszcze piękny błękit, którego buteleczka niestety rozwaliła się na kolonii (skutki uboczne pożyczania lakierów koleżankom. Oczywiście nikt się nie przyznał...) Buteleczka żółtego również się utłukła, na szczęście ukruszył się tylko kawałek grubego szkła od zewnątrz.

Pierwsze moje wrażenia po użyciu lakierów było na prawdę pozytywne. Lakier dobrze krył, miał miłą konsystencję, wygodny pędzelek. Myślałam, że to najlepszy lakier jaki miałam. Szybko schnął, nie odgniatał się. Nie wiem tylko jak było u niego z trwałością, bo był to okres wakacyjny, w którym paznokcie zdarzało mi się malować kilka razy dziennie, więc nie było mowy, żeby lakier zdążył odprysnąć. Jednak nic nie trwa wiecznie...

Lakiery trzymałam w szufladzie biurka, gdzie nie jest ani zimno ani gorąco, na ogół z lakierami nic złego się tam nie dzieje. Jednak tutaj przeżyłam bardzo niemiłe zaskoczenie. Lakiery, a w szczególności te ciemne kolory, zmieniły się w gluty. Jasne kolory są jeszcze jako-tako używalne, ale czarny i granat to istna tragedia. Ciągną się, nie chcą schnąć, nawet na drugi dzień tworzą się w nich odgniecenia. Wiem, że minęło pół roku i mają takie prawo, ale to pierwszy taki przypadek w moim życiu, żeby lakier tak szybko tracił jakość (a troszkę już lakierów się naoglądałam, bo mam siostrę starszą 5 lat, która też interesuje się kosmetykami).

Najbardziej zastanawia mnie, jaki wpływ ma kolor na jakość, bo brązowy lakier jest zupełnie inny niż reszta lakierów. Jest taki nie za gęsty i nie za wodnisty. Strasznie smuży i trzeba uważać z ilością jaką go nakładamy. Ale gdy nabierzemy wprawy, to na prawdę dobrze wygląda na paznokciu.

Mimo wszystko zmiana jakości po takim czasie dostatecznie mnie zniechęciła do kupowania lakierów "safari" w przyszłości. Może gdy będę pewna, że zużyje cały lakier w miesiąc, to zaryzykuje, jednak na razie, wolę się trzymać od nich z daleka i próbować z innymi lakierami.

Ogólnie oceniam lakiery na 2 gwiazdki, bo za taką jakość 3,5 zł to ciut dużo, jeśli popatrzymy na to, że za 5,19 zł w rossmanie kupię już porządniejszy lakier od wibo (czasem nawet taniej, jak uda trafić się na promocję.

Pitrasia

1 komentarz: