poniedziałek, 13 maja 2013

Lato się zbliża! (SOS dla cery! dzień 1)

A skoro zbliża się lato, to czas zadbać o kondycję cery, włosów i paznokci, puki mocne słoneczko nie przyszło nam troszkę poprzeszkadzać... :) 

Ten post rozpoczyna akcję tego jak Kasia walczy ze swoją bardzo nie łatwą w pielęgnacji cerą... Moja cera jest bardzo skłonna do trądziku. Nie umiem jej określić ani jako tłustej, ani jako suchej, ani nawet  jako mieszanej. Jednego dnia budzę się z całą tłusta cerą, po umyciu zdaje się być sucha poza strefą "T" a w ciągu dnia nawet w strefie "T" pojawiają się albo suche skórki, albo przetłuszczenia. Teoretycznie udać się powinnam do dermatologa, ale NFZ dało by mi termin za lat 10, jak okres dojrzewania mi minie, a twarz się w miarę opanuje. Tak więc wieloma sposobami domowymi, książkowymi, sklepowymi stosuję kurację, która pomaga bardzo, a stan cery po jej zakończeniu i odstawieniu na dłuższy czas nie pogarsza się tak bardzo, jakim go zastaliśmy.


Co stosuje?
Z rzeczy które kupuję w aptece są to:
 •Benzacne (o mocniejszym stężeniu, gdyż słabsze dawało u mnie bardzo liche efekty... Innym na początek polecam z nim spróbować, bo można się łatwo uczulić!)
•Azulan, który nakładam nie rozcieńczony za pomocą wacika (NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ BREW ULOTCE!) 
•Spirytus salicylowy 2%, który stosuję zamiast tonika. Dla osób z wrażliwą cerą może się to źle skończyć!
 (z powyższych 2 pierwsze stosuję punktowo, albo chociaż miejscowo! stosowanie na całą twarz może się BARDZO, ale to BARDZO źle skończyć. Wszystkie środki są podrażniające i mogą uczulić!)

I mój drogeryjny przyjaciel, czyli krem siarkowy od "barwy". Ładne matuję cerę. Może wysuszać, ale jak dla mnie nawilża. Wyrównuje kolory cery, zapobiega blizną. Mój nr. 1 wśród kremów :)


A teraz czas na zdjęcie mojego okropnego ryjka nr. 1. Zdjęcie nie chciało wyjść ostre. Mam obecnie słabe światło w pokoju, w którym nie użycie lampy błyskowej= przekłamanie, że mam ładną cerę (o ironio najlepiej wyglądam w świetle żółtej żarówki...Chociaż kolor skóry najlepszy mam przy jarzeniówkach ^^)

Mój straszny ryjek z 0 makijażem:

W temacie malowania. Na czas kuracji używam 0 podkładu, pudru, korektora i innych kremów, czy specyfików do twarzy. Pozwalam sobie tylko na malowanie oczu, których kuracja nie dotyczy ^^

Mam nadzieję, że jutro uda mi się lepiej uchwycić moją mordkę, na której będzie widać jak bardzo tragicznie wyglądam :> (aczkolwiek, jak porównuje twarz z tym, co było kilka lat temu, to cieszę się, że zaryzykowałam z tym co mogło mi bardziej cerę wypalić ^^)

A wy macie jakieś swoje sposoby na walkę z własną twarzą przed wakacjami? A może walczycie z inną częścią ciała? :D
xoxo Pitrasia ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz