wtorek, 21 maja 2013

SOS dla cery (tydzień później)

Wczoraj minął tydzień odkąd zaczęłam ratować swoją cerę (raz się złamałam i użyłam podkładu, ale chyba można mi to wybaczyć). Codziennie rano i wieczorem bawię się w przemywanie twarzy, wcieranie w nią kremy oraz maści. Walczę nie tylko z cerą, ale i łuszczącą się na biało maścią ^^ (a tydzień temu z uczuleniem, które kocha mnie bez powodu odwiedzać i sprawiać, że oczy mam jak dwie kreseczki a twarz całą czerwoną i swędzącą (nie za miłe). Tak czy siak widzę już początkowe efekty mojej walki.

Oto i zdjęcie: 


Standardowo muszę mieć głupią minę. Na zdjęciu widać też dość śmieszną rzecz, która mnie samą denerwuje. Różnice koloru między moją twarzą a szyją. Na twarzy nie mam ani grama kosmetyków kolorowych, a jednak kolorek zupełnie inny (opala mi się tylko twarz chyba... albo to zaczerwienienie skóry od leczenia, które może występować i jest winą maści ^^)

Teraz wam opisze efekty, bo 1 zdjęcie nie było ostre, więc za dużo różnic nie widzicie. Na pewno polepszyło mi się czoło, które było pełne małych wyprysków, dając efekt piasku... Zniknęły też wypryski z brody. Pojawiają się jeszcze większe pryszcze, ale szybko się wchłaniają, po posmarowaniu benzacne :>

Mam nadzieję, że rany po trądziku zdążą się pogoić w 2 tygodnie i już w czerwcu będę mogła iść bez tapety na bardzo fajną akcję zwaną free hugs (będę szaleć w urodziny! :D)

xoxo Pitrasia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz