sobota, 27 lipca 2013

Peeling Limonka, żeń-szeń -Hean

I kolejna notka dodana z automatu (mam nadzieję, że zadziała...)

Dzisiaj mam dla was recenzję peelingu, którego używam dwa tygodnie i myślę, że jest całkiem dobry :)

Mówię dokładnie o pilingu z serii "slim no limit" od Hean. Wybrałam opcję Limonka-, żeń-szeń, ponieważ jego zapach mnie uwiódł (ostatnimi czasy uwielbiam energiczne, cytrusowe zapachy). Produkt możemy kupić chyba w każdym rossmanie, w cenie ok 10 zł (nie pamiętam ile dokładnie za niego dałam). Prezentuje się on nam tak:


Jak widać, po 2 miesiącach, powoli mi się kończy (na zdjęciu wydaje się, ze jest go więcej, bo leżał) Z wydajnością jest więc nawet, nawet, biorąc pod uwagę, że używałam go dość często, do nóżek i ramion. Czy dawał efekty? Moim zdaniem tak. Bardzo fajnie łuszczy skórkę i zostawia przyjemną warstewkę, która nawilża. Jest to peeling cukrowy, który ma drobinki wielkości cukru i jest ich dość sporo. Chciałam wam pokazać jak to dokładnie wygląda, jednak aparat nie chciał mi strasznie ostrzyć... Co jest najlepsze w peelingu? Zapach! Po prostu go kocham! A jak z ujędrnianiem? Trudno mi stwierdzić, biorąc pod uwagę,. że nie mam problemów z jędrnością skóry (mam 16 lat dopiero...), ale dłoń, którą go nakładałam była dużo mniej pomarszczona od wody, niż druga.

Czy jestem z niego zadowolona? Oczywiście! I z pewnością kupię go jeszcze raz :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz